Czekoladki, gofry i piwo… oooo tak! Są jeszcze frytki, ale
mnie one nie przekonują. Frytki to frytki, nie widzę w tych belgijskich niczego
specjalnego. Jedzenie ich z majonezem to dla mnie nieporozumienie, a do tego
tamtejszy majonez jest niesamowicie tłusty i mało wyraźny w smaku. Jeszcze jako
tako ratują się sosy, których jest spory wybór. Ale piwo i czekolada to całkiem
inna bajka, bez tego belgijska przygoda nie może się obejść!
Dla łowców czekoladowych przygód punktem obowiązkowym może
być fabryka czekoladek Neuhaus’a (najbliższy przystanek metra – Erasme). Można
popróbować czekoladek, a jak już znajdziemy ulubione, kupić je w dużo lepszych
cenach.
Jedne z najtańszych dostępne w centrum każdego miasta to czekoladki firmy Leonidas.
Zdjęcia z Belgii na blogu pochodzą z kilku wyjazdów.
Jedne z najtańszych dostępne w centrum każdego miasta to czekoladki firmy Leonidas.
Zdjęcia z Belgii na blogu pochodzą z kilku wyjazdów.
Poniżej zdjęcia sklepów z czekoladkami w Brukseli.
Sklepy z piwem i akcesoriami (kufle itp.). Kilka sklepów tego typu znajduje się w okolicach
rynku, kuszą turystów ogromnym wyborem piw. Nie dajcie się jednak nabrać.
Zwykłe sieciówki (Carrefour, Delhaize) mają szeroki wybór piw
po cenach 2-4 razy niższych.
Zdjęcie sufitu z pubu Delirium, znajdującego się blisko rynku. Wydaje się być miejscem obowiązkowym dla turystów (tylko jeżeli lubicie niesamowicie zatłoczone turystami miejsca). Reklamuje się ofertą ok. 2 000 dostępnych piw. Pub mieści się na trzech piętrach kamienicy (w zaułku z sikającą dziewczynką), na każdym piętrze dostępne są inne piwa.
Bardzo wiele gatunków piw ma swoje kufle. Na zdjęciu kufel piwa marki Delirium, w specyficzne różowe słonie (dostępne tremens - jasne, nocturn -ciemne, rouge - owocowe, christmas - świąteczne). Standardowa objętość butelki piwa to 33cl, owocowe często 25cl.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz